Czy mogę wysyłać zdjęcia klientom przez Nurtwise?

Tak, w panelu dla fotografów i kamerzystów. Zdjęcia wgrywasz prosto do panelu, a klient ogląda je pod tym samym linkiem, na którym przyjmował ofertę i podpisywał umowę - bez zakładania konta i bez zostawiania adresu e-mail.

Klient przegląda galerię, włącza pokaz slajdów i pobiera całość jednym plikiem ZIP. Rodzinie może wysłać osobny adres, a Ty wygenerujesz kod QR na kartę z podziękowaniami.

W panelach DJ-a, trenera i korepetytora galerii hostowanej nie ma - tam wklejasz link do swojego serwisu i klient ma go w portalu.

Ile zdjęć się zmieści?

W planie masz 50 GB, czyli około 70 wesel w rozdzielczości na ekran. Pliki w pełnej jakości do druku ważą znacznie więcej, więc przy nich ta sama przestrzeń starczy na kilka wesel.

Panel pokazuje zużycie na bieżąco i uprzedza, gdy zaczynasz zbliżać się do limitu. Gdy 50 GB przestanie wystarczać, odezwij się - większe progi mamy przygotowane i dokładamy je ręcznie.

Czy po linku do galerii widać, z jakiego programu korzystam?

Nie musi. Galerię oddajesz pod adresem swojej pracowni, na przykład twojapracownia.nurtwise.pl/wesele-ani-i-tomka.

Link do galerii ślubnej krąży po kilkudziesięciu osobach, z których część planuje własny ślub. To jest Twoja najlepsza wizytówka i lepiej, żeby niosła Twoją nazwę niż naszą.

Ładny adres jest z natury łatwiejszy do odgadnięcia, dlatego chroni go kod dostępu, który klient dostaje w tym samym mailu co link. Wolisz nie ustawiać własnej nazwy? Zwykły, długi adres działa jak dotąd i kodu nie potrzebuje.

Jak działa wybór kadrów do albumu?

Klient przechodzi zdjęcia jak w telefonie: przesunięcie w prawo bierze kadr, w lewo odrzuca. Licznik pilnuje, ile zdjęć obejmuje pakiet, więc nikt nie zaznacza dwustu przy limicie czterdziestu.

Po pierwszym przejściu klient wraca do odrzuconych i może zmienić zdanie. Gdy zatwierdzi wybór, Ty pobierasz listę nazw plików i wczytujesz ją prosto do Lightrooma - bez przepisywania numerów z maila.

Kiedy skończysz obróbkę, galeria wyboru zamienia się w gotową w tym samym miejscu. Klient odświeża zakładkę, którą ma otwartą od tygodnia, i po prostu ma przyciski pobierania - żadnego drugiego linku i drugiego kodu dyktowanego przez telefon.

Czy zdjęcia są zabezpieczone, zanim klient zapłaci?

Tak. Podglądówkę oddajesz ze znakiem wodnym pracowni wypalonym w piksele, a nie nakładką, którą zdejmuje się inspektorem przeglądarki. Czysty plik nie opuszcza serwera, dopóki nie odblokujesz galerii, a pobieranie i ZIP dostają dokładnie ten sam zabezpieczony wariant.

Po zaksięgowaniu przelewu odblokowujesz wszystko jednym kliknięciem i klient ma pełne pliki pod tym samym adresem.

Gdzie leżą pliki i kto ma do nich dostęp?

Zdjęcia leżą na serwerach w Unii Europejskiej. To nie jest kosmetyczny szczegół: zdjęcia to wizerunek, czyli dane osobowe, więc jurysdykcja ma znaczenie prawne.

Dostęp do galerii ma osoba, która zna link i kod dostępu - nikt inny. Panele różnych firm są od siebie odseparowane, a my nie przeglądamy zawartości Twoich galerii.

Więcej o tym, jak trzymamy dane, piszemy na stronie bezpieczeństwo.