Umowy i formalności · Fotografowie, DJ-e

Zadatek a zaliczka - co brać od pary młodej

Ta sama wpłata, dwa różne prawa. Kiedy pieniądze zostają u Ciebie, kiedy wracają, kiedy oddajesz podwójnie i co musi paść w umowie, żeby zadatek w ogóle istniał.

4 min czytania

Marzec, telefon o dwudziestej pierwszej. Para młoda przekłada wesele, a właściwie odwołuje - „coś nam wyszło, damy znać”. Termin, który trzymałeś od czternastu miesięcy, właśnie się zwolnił, tyle że na wrzesień nikt już nie szuka. Na koncie leży dwa tysiące złotych wpłacone rok temu i jedno pytanie: czy to jest Twoje.

Odpowiedź nie zależy od tego, kto ma rację. Zależy od jednego słowa w umowie.

Zaliczka: część ceny i nic poza tym

Zaliczka nie ma w kodeksie cywilnym własnego przepisu. To po prostu część umówionej ceny zapłacona wcześniej. Jeśli robota dojdzie do skutku, zaliczka wchodzi w rozliczenie. Jeśli nie dojdzie - wraca do klienta w całości. Także wtedy, gdy to klient się rozmyślił, a Ty miałeś już zarezerwowany termin, odmówiłeś dwóm innym parom i kupiłeś bilet na dojazd.

Zaliczka niczego nie zabezpiecza. Jest wygodna dla klienta i obojętna dla Ciebie.

Zadatek: ta sama wpłata z konsekwencją

Zadatek opisuje art. 394 kodeksu cywilnego i to jedyna z tych dwóch instytucji, która ma zęby. Jeśli umowa nie dojdzie do skutku z winy jednej ze stron, druga strona może od umowy odstąpić i zatrzymać zadatek - a jeśli sama go wpłaciła, żądać sumy dwukrotnie wyższej.

To działa w obie strony i o tym warto pamiętać, zanim wpiszesz do umowy kwotę z kosmosu. Jeżeli to Ty odwołasz termin, bo trafiło Ci się lepiej płatne zlecenie, para młoda ma prawo zażądać podwójnej kwoty.

Co się stałoZadatekZaliczka
Impreza się odbyłazalicza się na poczet cenyzalicza się na poczet ceny
Klient się rozmyśliłzatrzymujeszzwracasz w całości
Ty odwołujesz terminoddajesz dwukrotnośćzwracasz w całości
Rozwiązaliście umowę zgodniezwracaszzwracasz
Nikt nie zawinił albo zawinili obajzwracaszzwracasz

Ostatni wiersz jest tym, który zaskakuje najczęściej. Zadatek nie jest karą za zmianę planów. Jest zabezpieczeniem na wypadek, gdy ktoś zawinił. Kiedy przyczyna leży poza wami obojgiem, pieniądze wracają i żadna ze stron nic nie zyskuje.

Samo słowo „zadatek” musi paść, i to na piśmie

Najczęstszy błąd nie polega na wybraniu złej instytucji. Polega na tym, że nie wybrano żadnej. Przelew z tytułem „wesele Ani i Tomka” nie jest zadatkiem. To jest wpłata, którą sąd zakwalifikuje jak zaliczkę, bo nic innego z niej nie wynika.

Żeby wpłata była zadatkiem, muszą zajść trzy rzeczy naraz:

  1. Jest umowa - zadatek zabezpiecza umowę, a nie rezerwację „na gębę”.
  2. W umowie pada słowo „zadatek” i wskazana jest kwota albo procent.
  3. Pieniądze faktycznie zostały wpłacone - do momentu wpłaty zadatek nie istnieje.

Brakuje jednej z tych trzech - masz zaliczkę, niezależnie od tego, co sobie ustaliliście przez Messengera.

„Zadatek zwrotny” to zaliczka w przebraniu

Zdanie „zadatek podlega zwrotowi w przypadku rezygnacji” widuje się w co drugiej umowie krążącej po grupach branżowych. Ono unieważnia samo siebie: skoro wpłata zawsze wraca, to nie ma funkcji zabezpieczającej, więc nie jest zadatkiem. Sąd czyta treść postanowienia, nie jego nagłówek.

Jeśli chcesz oddawać pieniądze przy rezygnacji, to jest w porządku - tylko nazwij to zaliczką i nie udawaj przed sobą, że masz zabezpieczony termin.

Ile brać

Rynkowo dwadzieścia do trzydziestu procent wartości zlecenia. Poniżej dziesięciu procent zadatek przestaje cokolwiek zabezpieczać: parze, która ma inne plany, łatwiej odpuścić trzysta złotych niż tłumaczyć się z decyzji. Powyżej połowy zaczyna się problem odwrotny - para młoda jest konsumentem, a rażąco wygórowany zadatek to pierwsza rzecz, którą podważy pełnomocnik, jeśli sprawa trafi dalej.

  • sesja rodzinna za 1200 zł → 300 zł
  • wesele fotografowane za 6000 zł → 1500 zł
  • oprawa muzyczna za 4000 zł → 1000 zł

Okrągła kwota czyta się lepiej niż „23,5% wartości umowy” i łatwiej ją przelać bez pomyłki.

Trzy zdania, których brakuje w większości umów

Termin wpłaty. Bez niego „termin zaklepany” wisi w powietrzu w nieskończoność. Siedem dni od podpisania umowy jest terminem, który nikogo nie obraża, a Tobie daje jasny moment: minęło i nie wpłynęło - termin wraca do puli.

Co przy przełożeniu daty. Napisz wprost, czy zadatek przechodzi na nowy termin, czy przepada. To jest rozmowa na pięć minut przy podpisywaniu umowy i miesiąc korespondencji, gdy się jej nie odbyło.

Kiedy uznajesz wpłatę za dokonaną. Data zaksięgowania na Twoim koncie, nie data zlecenia przelewu i nie zrzut ekranu z bankowości. Brzmi drobiazgowo do chwili, w której ktoś przysyła potwierdzenie w piątek o osiemnastej.

Ten tekst opisuje ogólne zasady i nie jest poradą prawną. Przy nietypowych

ustaleniach - odwołanie z powodu siły wyższej, umowa z firmą, zlecenie za

granicą - warto wydać dwieście złotych na przeczytanie umowy przez prawnika raz,

zamiast używać jej przez cztery lata.

Jedno słowo, cały termin różnicy

Zadatek i zaliczka to nie są synonimy do wyboru według wyczucia. To dwa różne mechanizmy, z których jeden chroni Twój kalendarz, a drugi nie chroni niczego. Jeżeli wpłata ma trzymać termin, w umowie musi stać słowo „zadatek”, kwota, data i jedno zdanie o tym, co się dzieje przy przełożeniu.

Materiały, które możesz wziąć od ręki

Kalkulator „ile zostaje ze zlecenia” i checklista przekazania materiałów - za darmo, bez zakładania konta.